Wachstumshormone kaufen

Strona :« 1 2 3 4 5 Wszystkie»

“Córko, - rzecze jej stary -
Nie masz zbrodni bez kary.
Lecz jeśli szczera skrucha,
Zbrodniarzów Pan Bóg słucha.
Znam ja tajnie wyroku,
Miłą ci rzecz obwieszczę;

Choć mąż zginął od roku,

Ja go wskrzeszę dziś jeszcze.”

-  “Co, co? jak, jak? mój ojcze!

Nie czas już, ach, nie czas!

To żelazo zabójcze

Na wieki dzieli nas!

Ach, znam, żem warta kary,

I zniosę wszelkie kary,

Byle się pozbyć mary.

Zrzekę się mego zbioru

I pójdę do klasztoru,

I pójdę w ciemny las.

Nie, nie wskrzeszaj, mój ojcze!

Nie czas już, ach, nie czas,

To żelazo zabójcze

Na wieki dzieli nas!”

Starzec westchnął głęboko
I łzami zalał oko,
Oblicze skrył w zasłonie,
Drżące załamał dłonie.

-  “Idź za mąż, póki pora,
Nie lękaj się upiora.
Martwy się nie ocuci,
Twarda wieczności brama;
I mąż twój nie powróci,
Chyba zawołasz sama.”

-  “Lecz jak pogodzić braci?
Kto weźmie, a kto straci?” -
“Najlepsza będzie droga
Zdać się na los i Boga.
Niechajże z ranną rosą
Pójdą i kwiecie zniosą.
Niech każdy weźmie kwiecie
I wianek tobie splecie,

I niechaj doda znaki,

Żeby poznać, czyj jaki,

I pójdzie w kościół boży,

I na ołtarzu złoży.

Czyj pierwszy weźmiesz wianek,

Ten mąż twój, ten kochanek.”