Wachstumshormone kaufen

Strona :« 1 2 3 4 5 Wszystkie»

“Ha! ha! mąż się nie dowie!
Oto krew! oto nóż!
Po nim już, po nim już!
Starcze, wyznałam szczerze.
Ty głoś świętymi usty,
Jakie mówić: pacierze,
Gdzie mam iść na odpusty.
Ach, pójdę aż do piekła,
Zniosę bicze, pochodnie,
Byleby moje zbrodnię
Wieczysta noc powlekła.”

“- Niewiasto, - rzecze stary -
Więc ci nie żal rozboju,
Ale tylko strach kary?
Idźże sobie w pokoju,
Rzuć bojaźń, rozjaśń lica,
Wieczna twa tajemnica.
Bo takie sądy boże,
Iż co ty zrobisz skrycie,
Mąż tylko wydać może;
A mąż twój stracił życie.”

Pani z wyroku rada,
Jak wpadła, tak wypada;
Bieży nocą do domu
Nic nie mówiąc nikomu.
Stoją dzieci przed bramą,
“Mamo, - wołają- Mamo!
A gdzie został nasz tato?”

-  “Nieboszczyk? co? wasz tato?” -
Nie wie, co mówić na to.

-  “Został w lesie za dworem,
Powróci dziś wieczorem.”

Czekają wieczór dzieci;
Czekają drugi, trzeci,
Czekają tydzień cały;
Nareszcie zapomniały.

Pani zapomnieć trudno,
Nie wygnać z myśli grzechu.
Zawsze na sercu nudno,
Nigdy na ustach śmiechu,
Nigdy snu na źrenicy!
Bo często w nocnej porze
Coś stuka się na dworze,
Coś chodzi po świetlicy.
“Dzieci - woła - to ja to,
To ja, dzieci, wasz tato!”

Noc przeszła, zasnąć trudno.
Nie wygnać z myśli grzechu.
Zawsze na sercu nudno,
Nigdy na ustach śmiechu!

-  “Idź, Hanko, przez dziedziniec.
Słyszę tętent na moście,

I kurzy się gościniec;
Czy nie jadą tu goście?
Idź na gościniec i w las,
Czy kto nie jedzie do nas?”

Jadą, jadą w tę stronę,
Tuman na drodze wielki,
Rżą, rżą koniki wronę,
Ostre błyszczą szabelki.
Jadą, jadą panowie,
Nieboszczyka bratowie!

-  “A witajże, czy zdrowa?
Witajże nam, bratowa.

Gdzie brat?” - “Nieboszczyk brat,
Już pożegnał ten świat.”

-  “Kiedy?” - “Dawno, rok minął,
Umarł… na wojnie zginął.”

-  “To kłamstwo, bądź spokojna!
Już skończyła się wojna;

Brat zdrowy i ochoczy,
Ujrzysz go na twe oczy.”

Pani ze strachu zbladła,
Zemdlała i upadła,
Oczy przewraca w słup,
Z trwogą dokoła rzuca.

-  “Gdzie on? gdzie mąż? gdzie trup?”
Powoli się ocuca;

Mdlała niby z radości

I pytała u gości:

“Gdzie mąż, gdzie me kochanie,

Kiedy przede mną stanie?”

-  “Powracał razem z nami,
Lecz przodem chciał pośpieszyć,
Nas przyjąć z rycerzami

I twoje łzy pocieszyć.
Dziś, jutro pewnie będzie,
Pewnie kędyś w obłędzie
Ubite minął szlaki.
Zaczekajmy dzień jaki,
Poszlemy szukać wszędzie,
Dziś, jutro pewnie będzie.”
Posłali wszędzie sługi,
Czekali dzień i drugi,
Gdy nic nie doczekali,
Z płaczem chcą jechać dalej.